|
|
04 kwiecień 2008
|
| tyle czasu minelo od ostatniego wpisu. pewnie juz nikt tego nie przeczyta albo uzna to za "ściemę" ale trudno... moje zycie toczy sie dalej bo niby czemu mialoby nie. w pewien sposob otrzasnelam sie z tego co sie stalo. w pewien sposob tzn. ze nie placze juz calymi nocami. co prawda zdarza mi sie czasem ale juz mniej... czsem mam nawet wyrzuty sumienia ze powoli zaczynam zapominac a wlasnym dziecku i probuje plakac na sile... ciagle mysle jak by to teraz bylo gdybym nie poronila. jak by to bylo za rok, 2 lata, 3... a jak jest teraz i co ze mna bedzie za 5 lat. nie chce byc sama, ale nie chce miec kolejnego dziecka. nie chce cieszyc sie z jego narodzin bo to tak jak bym zapomniala o moim maluszku... a ja tego nie chce!!!! chce zawsze pamietac i przeraza mnie mysl ze moglabym sie znow cieszyc z zycia jak kiedys po tym co sie stalo... a co z Rafalem??? zerwalismy... po tym wszytskim... zerwalismy! |
|
Komentarzy:
14
|
|
23 listopad 2007
|
| Życie potrafi skrzywdzić człowieka. Tak bardzo!! Czy Bóg w ogóle istnieje?? Jeśli tak to chyba mnie nienawidzi!! Tak długo nie pisałam, ale potrzebowałam czasu, chociaż to i tak nic nie dało, bo boli piekielnie. Zawsze będzie bolec. No bo jak niby może się czuć kobieta, choć w moim przypadku to raczej nastolatka ,która traci cos najważniejszego, cos co kocha ponad własne życie.. swoje dziecko. Dziecko, dla którego przezwyciężyłam wszelkie przeciwności i zdołałam pokochać tak bardzo… lekarz powiedział ze w moim wieku poronienia zdarzają się częściej niż normalnie. Gdy doszło do mnie to, co się stało nie wiedziałam co mam zrobić. Do głowy przychodziły mi rożne rzeczy. Nigdy nie sądziłam ze można tak bardzo pokochać jeszcze nienarodzone dziecko,przeciez się go nigdy nie widziało, nie dotknęło. Bardzo się myliłam. Tak wielka miłością dążyłam ta mała istotkę, która rosła pod moim sercem, a gdy ją straciłam miłość przerodziła się w ogromny ból, żal i złość, że to spotkało akurat mnie. Mój skarb stracił swoja szanse na życie, a ja straciłam jego- moje szczęście. |
|
Komentarzy:
24
|
|
07 październik 2007
|
| Znowu zrobiłam przerwę w pisaniu notek. Ale to „przez” szkole. Ciągle się uczę i po prostu nie mam czasu. W tą środę pokłóciłam się z mamą… ona ciągle mnie poniża i szuka byle pretekstu żeby mnie zbesztać. Myślałam ze jest już trochę lepiej, ale widzę ze chyba sama sobie próbuje to wmawiać. W sumie to codziennie są między nami sprzeczki, ale w środę była prawdziwa kłótnia. Ja tego nie mogę wytrzymać. Ona mnie dręczy psychicznie. Już bym chyba wolała żeby mnie tłukła regularnie. Dobrze bynajmniej ze tato nie jest przeciwko mnie. Może nie mam w nim wielkiego oparcia, ale bynajmniej mnie nie dręczy. A teraz przejdę do tych milszych spraw. Odpowiem na Wasze pytania: jakie są moje odczucia w stosunku do dziecka?? Hmmm… z pewnością z dnia na dzień kocham je coraz bardziej. Na początku było mi trudno określić jakimi uczuciami je darze, ale to chyba normalne. Ono było dla mnie jak jakąś karą z nieba, ale teraz absolutnie tak nie uważam. Jest dla mnie najważniejsze, bo to w końcu dla niego jest to wszystko. Dla niego przełamałam się i powiedziałam rodzicom, dla niego poszłam do lekarza. Teraz powoli zaczynam dostrzegać, co to znaczy miłość rodzicielska… miłość ponad wszystko i wbrew wszystkiemu. A z bobaskiem jeszcze raczej nie rozmawiam. Bardziej o nim myślę, chociaż czasem zdarza mi się cos do niego powiedzieć. A co do płci dziecka to chyba wole dziewczynkę. Czasami sobie wyobrażam jak ubieram je w sukienki i plete warkoczyki. Może to takie trochę dziecinne z mojej strony, ale nic na to nie poradzę:) jak rozmawiałam z Rafałem o płci dziecka, to ku mojemu zdziwieniu tez wolałby dziewczynkę. Oczywiście to, ze wole dziewczynkę nie oznacza ze jak okaże się ze będzie chłopczyk to ze będziemy się smucić. Nigdy w życiu!!! A teraz kwestia imion: jeśli będzie dziewczynka to Oliwia, Laura lub Kasia a jak chłopczyk to Tomek lub Marcin. Nie jesteśmy zdecydowani.. A co do mojego samopoczucia to czuje się dobrze. Nie odczuwam jeszcze tego ze jestem w ciąży. Objawów typu mdłości itd. nie miałam i nie mam. Bardzo się cieszę z tego powodu. a co do osób, które wiedza o ciąży to większość rodziny, moje najbliższe koleżanki i raczej tyle. I jeszcze słówko do krisa: postanowiłam nie komentować więcej Twoich wypowiedzi, bo są wulgarne i chamskie, a za adres stronki dziękuję może akurat zrobię te badania… |
|
Komentarzy:
71
|
|
30 wrzesień 2007
|
| mam dobra wiadomosc. szlaban na komputer zostal zniesiony:) tzn nie do konca bo moge siedziec max 1h dziennie ale i tak nie mam czasu dluzej no chyba ze w weekend.*** na sam poczatek chce sie ustosunkowac do komentarzy krisa. otoz: nie mam zamiaru zabraniac Ci komentowania mojego bloga bo nie ruszaja mnie Twoje wypowiedzi. nie bede mowic dlaczego po w przeciwienstwie do Ciebie nie napajam sie obrazaniem innych. napisales : "Jezeli koleżanka nie słodzi Tobie i nie liże ci dupy to już nie jest kolezanką ?". brak mi slow. gdybys przeczytal dokladnie to, co napisalam czyli :"właściwie to jednej się to nie podobało i jak później się dowiedziałam lekko mnie zbluzgała ale widocznie nie była moja prawdziwa przyjaciółka." wywnioskowalbys ze obgadywala mnie za placami!!! a uwazam ze przyjaciolki sie tak nie zachowuja. gdyby powiedziala mi to prosto w oczy z pewnoscia nie skakalambym z radosci ale uszanowalabym to i nie zerwalabym z nia kontaktu. dlatego prosze Cie kris, czytaj uwazniej to, co pisze albo poprostu nie komentuj. a tego co napisales o rafale i o "dymaniu" moze nie bede komentowac. powiem tylko ze zrobilismy to tylko raz i narazie nie mam w planach tego powtorzyc.a co do naszych planow na przyszlosc: najpierw mam zamiar zdac mature a potem jak najbardziej sie pobrac.*** a u mnie wszystko dobrze. kontakty z mama ciagle takie same, z tatem dobre. dzidzius tez sie miewa dobrze:) sama nie wiem co mam pisac. moze chcecie o cos zapytac??? jak tak to piszcie:) papa |
|
Komentarzy:
10
|
|
24 wrzesień 2007
coraz lepiej
|
| Wczoraj zaczął się 10tydzien ciąży. Jak to szybko leci. Wszyscy mówią ze brzucha mi jeszcze nie widać, ale jak się tak dokładnie przyglądam w lusterku to wydaje mi się ze już urósł.:) A co to znaczy to wszyscy?? Otóż: sporo się zmieniło od ostatniej notki. Powiadomiłam dyrekcje szkoły o moim stanie i na szczęście „normalnie” zostałam potraktowana(normalnie tzn. bez żadnych docinków, dziwnych spojrzeń itp.), o ciąży wiedza tez moje przyjaciółki i bliskie koleżanki. Traktują mnie jak bym była już w 9tym miesiącu. Są kochane właściwie to jednej się to nie podobało i jak później się dowiedziałam lekko mnie zbluzgała ale widocznie nie była moja prawdziwa przyjaciółka. Z Rafałem wszystko wporzadku. Byłam z nim i z babcia u ginekologa, bo mama oznajmiła ze nie ma zamiaru ze mną iść. I dobrze. Po tym, co mi zrobiła nie chce nic od niej. Z dzieckiem wszystko dobrze. Lekarz przypisał mi tylko jakieś witaminki. A teraz kwestia rodziców… z mama praktycznie tak samo jak w poprzedniej notce. Zbytnio się do mnie nie odzywa, ale jest ciut, ciut lepiej. A tato… bynajmniej w nim mam jako takie oparcie. Rozmawiam z nim już normalnie. Nawet zniósł mój szlaban na oglądanie TV . Z komputera nadal nie mogę korzystać (teraz jestem sama w domu) a wychodzić z domu mogę tylko w niedziele. Zawsze coś. W sumie to i tak nie mam czasu w tygodniu na jakieś spacery itp. bo ciągle się uczę. Mam wielkie oparcie w babci, Rafale i co mnie zaskoczyło w jego rodzicach. Wczoraj zaprosił mnie do siebie. Trochę się krępowałam przed jego rodzicami, ale byli bardzo mili i serdecznie mnie przyjęli. *** Dziękuje Wam wszystkim za to ze jesteście. Długo nie pisałam, ale musicie mi wybaczyć, bo nie miałam jak*** |
|
Komentarzy:
12
|
|
09 wrzesień 2007
trudne chwile
|
| Kochani, dlugo nie pisałam. Korzystam z okazji ze jestem sama w domu a poza tym tak szczerze mówiąc nie mialam glowy do pisania notek. Wiedziałam ze będzie ciezko, ale żeby Az tak??? To opowiem Wam od początku… kiedy przyszla babcia widac było ze jest zestresowana (nie będę nawet pisac jaka ja bylam przerazona). Kiedy już zjedliśmy obiad czekałam na „sygnal” od babci. W pewnym momencie powiedziala „no to musimy porozmawiac”. Czulam jak serce podeszlo mi do gardla. Myślałam ze babcia wyreczy mnie w powiedzeniu rodzicom prawdy ale nie… kazala mi powiedziec samej. Widac było ze rodzice byli zniecierpliwieni i zaniepokojeni. Kiedy już wydukałam co mialam powiedziec rodzice znieruchomieli. Wtedy babcia kazala mi wyjsc z pokoju. Siedziałam w swoim pokoju i tylko słyszałam kilkakrotnie trzaskanie drzwi. Pewnie mama albo tato chcieli isc do mnie i mnie „zabic” ale babcia ich powstrzymywala. Potem zapadla cisza. Trwalo to z jakies 30-40 min ale dla mnie to była wieczność. Kiedy wyszli z pokoju mama płakała i zarzucala mi wiele rzeczy zreszta tak jak tato. Kiedy robilo się „ostro” babcia uspokajala sytuacje. Wkoncu jednak musiala isc. Widac było ze nie chciala zostawic mnie samej i ja tez nie chciałam żeby wychodzila. Czulam się przy niej bezpieczniej. Ale kiedy wyszla… zaczely się awantury, wrzaski, wyzywanie… bolalo bardzo ale musiałam to jakos przełknąć. W poniedziałek jak wróciłam ze szkoly było to samo. Ciagle krzyki, mieszanie mnie z blotem. Dostalam szlaban na wszystko. Na komputer, TV, wychodzenie z domu, zablokowali mi konto na telefonie a co najgorsze zabronili mi spotykac się z rafalem!!! Ale jakim prawem??? Przeciez się kochamy a zakaz spotykania się z nim nie cofnie tego co się stalo i z pewnością nie wpłynie to dobrze na mnie i moje dziecko!!! Tak bardzo mi go brakuje. Spotykamy się tylko 15, 20 min dziennie(specjalnie zrywa się z pracy). Czeka na mnie pod szkola i odprowadza jakies 100m przed dom żeby nas czasami mama nie zobaczyla. W poniedziałek (pod wieczor) mama uderzyla mnie kilka razy pasem. I to nie w te miejsca gdzie się bije male dzieci ale w okolicach tylowia. Po ramionach, plecach gdzie się dalo. Nie broniłam się rekoma bo trzymałam się za brzuch. Jakos tak instynktownie. Kiedy wkoncu przestala mnie bic rzucila ze nienawidzi mojego dziecka i mnie. Wtedy nie wytrzymałam. Ile można?? Starałam się to znieść ale czara goryczy się przelala. Wykrzyczałam ze nie musi kochac ani mnie ani mojego dziecka. A skoro mnie tak nienawidzi to się wyniose i usiadlam na lozku. Wtedy ona powiedziala „to na co czekasz??”. Nie wiedziałam co mam powiedziec. Nie sadzilam ze moja wlasna matka będzie w stanie mnie wyrzucic z domu. No ale co mialam zrobic. Wzielam plecak z książkami, kilka ciuchow i wyszlam. Oczywiście poszlam do babci. Płakałam w jej ramionach przez caly wieczor. Czulam się przez nia kochana. Nie było u niej krzykow i przeklinania mnie. Mogłam odpocząć psychicznie. Gdzies kolo 22.00 babcia gdzies dzwonila. Pewnie do rodzicow bo zamknęła się w kuchni a poza tym do kogo niby miala dzwonic o 22.00?? rozmawiala dluzsza chwile, nawet nie wiem ile bo wkoncu zaspalam. Na nastepny dzien poszlam do szkoly mimo iż babcia powiedziala ze mogę nie isc ale nie chciałam mieć nieobecności w 2gi dzien szkoly. Ze szkoly wracałam z rafalem. Opowiadałam mu wszystko po kolei. Kochana babcia pozwolila żeby zostal w domu. Wkoncu mogłam się do niego przytulic. Nie dowierzał kiedy mu opowiadalam o reakcji rodzicow. Mialam wrazenie ze powstrzymywal się od lez… ja caly czas płakałam. Teraz kiedy to pisze lzy cisna mi się same. Nawet nie wiecie jak to jest kiedy słyszycie od wlasnych rodzicow a w szczególności od matki ze was nienawidzi. Kiedy z ich ust padaja przekleństwa, najgorsze z obraźliwych sformuowan skierowane wlasnie do was. Wolalabym być bita non stop niż słyszeć te rzeczy!!! A rafal również powiedział swoim rodzicom ( we wtorek po naszym spotkaniu). Reakcja jego rodzicow była znosna. Tzn tato cos chwile pokrzyczał i tyle. Rafal opowiedział im o mojej sytuacji a jego rodzice powiedzieli ze mogę liczyc na ich pomoc. Nie wiem co mieli na mysli ale jestem im wdzieczna. Rafal powiedział tez ze jego rodzice chca się spotkac z moimi rodzicami. Powiedziałam ze na razie jest to niemożliwe, ze trzeba odczekac. We wtorek wieczorem babcia powiedziala ze musze wrócić do domu, ze musze stawic czolo problemowi. Nie chciałam tego ale wiedziałam ze babcia ma racje. Kiedy wróciłam rodzice nie byli zaskoczeni. Pewnie babcia ich odwiedzila (a właściwie mame bo tato był w pracy) kiedy bylam w szkole. Od kiedy wróciłam do domu czyli od wtorku, w domu panuje cicza. Rodzice się do mnie nie odzywaja. Tylko kiedy jest taka konieczność. To, co przezylam i ciagle w jakims stopniuprzezywam jest straszne. Pociesza mnie tylko to, ze mam to już za soba. Chciałam jeszcze cos napisac ale to już w kolejnej notce bo lada moment mogą wrócić rodzice. Nawet nie wiem gdzie pojechali… *** Dziekuje Wam ze jesteście. Czytając jak się o mnie martwiliscie przez ten caly czas kiedy się nie odzywalam wzruszyłam się. Chyba znacze dla Was wiecej niż dla wlasnych rodzicow…*** |
|
Komentarzy:
45
|
|
02 wrzesień 2007
jeszcze tylko 2 godziny
|
| o 14 przychodzi babcia... czyli za jakies 2 godziny rodzice dowiedza sie o ciazy. strasznie sie boje mimo iz wiem ze bedzie przy mnie babcia. nawet nie wyobrazam sobie jakbym musiala powiedziec im o tym sama!!! mialam napisac notke po rozmowie ale zdalam sobie sprawe ze raczej przez conajmniej kilka dni bede miala na wszytsko szlaban a w szczegolnosci na komputer. ale bardzo mi zalezy zebyscie wiedzieli jak to sie potoczylo dlatego postaram sie cos wykombinowac... pewnie pojde do kawiarenki internetowej. jutro zaczyna sie szkola. wiecie co... nawet sie ciesze bo wyjde z domu rano wroce popoludniu a gdyby byly wakacje musialabym siedziec calymi dniami w domu bo z pewnoscia mialabym zakaz wychodzenia gdzie kolwiek. *****a co do krisa. ja sie wcale nim nie przejmuje. az mi sie smiac chce gdy wypisuje takie bzdury. to ze rafal pracuje w firmie swojego ojca tzn. ze jest na jego utrzymaniu?? czy to jest zart?? on pracuje jak kazdy w tej firmie i pieniadze mu sie naleza!! w pracy jego ojciec "nie jest juz jego ojcem" lecz szefem!!! z Twoich slow wynika ze utrzymankami naszych rodzicow nie sa oni sami lecz ich szefowie... hmmm. dziwny jest twoj tok rozumowania kris. poza tym Ty chyba nie wiesz co to znaczy milosc??? powiem Ci ze bradzo sie mylisz piszac ze rafal poleci na jakas pierwsza lepsza "cycata panienke" jak to sie wyraziles. odpowiem Ci na twoje pytanie... tak, jestem pewna rafala w 100 %ntach. i powiem Ci ze nie masz prawa pisac tego typu rzeczy bo nie znasz mnie ani rafala!! to ze ty polecialbys na kazda panienke gdyby twoja dziewczyna byla w ciazy to nie znaczy ze rafal tez to zrobi. nie mierz ludzi swoja miara kris!!! przepraszam Cie ale nie kazdy jest palantem... ***3majcie za mnie kciuki bo to bedzie trudna konfrontacja... |
|
Komentarzy:
27
|
|
30 sierpień 2007
mam to za soba
|
| no to babcia juz wie. jej reakcją nie bylo z pewnoscia "jestes w ciazy?? cudownie!!!" ale nie bylo tez zle. mordowalam sie chyba z godzine zanim jej powiedzialam ze jestem w ciazy. oczywiscie nie powiedzialam jej tego wprost ( czyli: "jestem w ciazy") tylko zaczelam opowiadalac o rafale, jak bardzo sie kochamy itp. jak juz jej wyznalam co mialam wyznac... rozplakala sie. nic nie powiedziala tylko zaczela plakac!! nie wiedzialam co mam zrobic ani powiedziec. tylko siedzialam i patrzylam sie na nia. czulam sie jakos tak strasznie glupio. po chwili zapytala mnie czy mama wie (mysle ze doskonale znala odpowiedz). opowiedzialam jej wszystko. wszystko to, co napisalam w blogu. o tescie, reakcji rafala, pojsciu do ginekologa i o tym ze chcialabym zeby poszla razem ze mna do mamy powiedziec jej o ciazy. gdy juz sie calkowicie uspokoila., powiedziala ze dobrze zrobilam mowiac najpierw jej a nie mamie. bo ona najlepiej zna mame i wie co by sie dzialo. powiedziala ze wkoncu jest jej mama i bedzie wiedziala jak jej to przekazac. zapytalam sie jej co o mnie mysli. balam sie ze zmieni o mnie zdanie a tego bym chyba nie przezyla ale ona sie usmiechnela (ten usmiech byl taki jakis smutny ale czego mozna sie spodziewac??) i powiedziala ze zawsze bede jej najukochansza wnuczka i zawsze bedzie mnie kochac tak samo. babcia to najukochansza osoba na swiecie!! ona jest czyms wiecej niz przyjaciolka. nigdy mnie nie zostawi i zawsze pomoze. teraz czeka Nas rozmowa z mama. czuje sie o wiele lepiej wiedzac ze bede razem z babcia. babcia powiedziala ze powiemy jej o tym w niedziele jak przyjdzie do nas na obiad. ******* a teraz z drugiej beczki. bardzo zabolala mnie wypowiedz krisa. oczywiscie, kazdy ma swoje zdanie i ja wcale nie zadam tylko tych pozytywnych!!! ale nazywac mnie dziwka??? szczerze mowiac to bylam zaszokowana jak to przeczytalam. nie wiem ile masz lat ale chyba nie za duzo skoro nie znasz znaczenia takiego terminu jak dziwka. bo widocznie nie znasz skoro mnie tak nazywasz. moglam wykasowac Twoj komentarz ale nie zrobilam tego bo uwazam ze nie obrazasz mnie nim a wrecz przeciwnie. ponizasz tą wypowiedzia samego siebie!!! pisales tez ze dziecko bedzie na utrzymaniu rodzicow i ze to oni beda musieli sie nim zajmowac. fakt... nie jestem w stanie utrzymac dziecka ale rafal juz pracuje (w firmie swojego ojca) i z pewnoscia mi pomoze. a ja potrafie zajmowac sie dziecmi. jestem najstarsza z rodzenstwa. najmlodsze ma 3 lata i to najczesciej ja je kapalam, zmienialam pieluchy, karmilam i bawilam sie z nim a poza tym jestem odpowiedzialna osoba i jestem prawie pewna ze poradze sobie w wychowaniu mojego dziecka. takze bardzo sie mylisz piszac te wszyskie rzeczy na mnie!!! ******** dziekuje za Wasze komentarze i to jak mnie bronicie przed takimi osobami jak kris :) |
|
Komentarzy:
16
|
|
29 sierpień 2007
musze to zrobic
|
| teraz gdy juz nie ma cienia watpliwosci ze jestem w ciazy czeka mnie najgorsze. musze powiedziec o tym babci a potem rodzicom. mialam to zrobic wczoraj ale codziennie mowie sobie ze powiem jutro napewno!!! ale koniec tego zwlekania. tylko skoncze pisac notke i ide do babci. chcialam Was o tym poinformowac bo czuje sie w pewnym stopniu do tego zobowiazana. tak mi pomagacie, udzielacie rad i podtrzymujecie na duchu wiec powinnam Was na biezaco informowac co sie dzieje. tak bardzo sie boje. wrecz czuje jak serce mi wali!!! ale musze to zrobic. dla swojego dobra i dobra dziecka. 3majcie za mnie kciuki. ide... |
|
Komentarzy:
12
|
|
27 sierpień 2007
to juz pewne
|
| tak jak obiecywalam bylam dzisiaj razem z rafalem u ginekologa. balam sie jakbym miala isc na jakas skomplikowana operacje. obawialam sie ze lekarz mnie zawroci i bedzie mi kazal wrocic z rodzicem... ale byloby mi glupio. ale na szczescie moje obawy sie nie potwierdzily. wystarczylo ze mam skonczone 16 lat. balam sie tez ze ginekolog bedzie sie na mnie dziwnie patrzyl (bo mam dopiero 16 lat i jestem juz w ciazy) ale wrecz przeciwnie. byl dla mnie bardzo mily i sluzyl mi rada. zrobil mi usg... i co?? i jestem w ciazy!!! bylam tego pewna od poczatku. zobaczylam tylko takie male ziarenko przypominajace fasolke. a mimo to i tak cieszylam sie do tego ekranika :P poza tym mialam robione kilka badan. ginekolog powiedzial ze mam go odwiedzac conajmniej raz w miesiacu ale sie nie obrazi jesli bede to robic czesciej bo mam dopiero 16 lat. oprocz takich praktycznych "polecen" pytal mnie czy rodzice wiedza o mojej ciazy itp. bylam zaskoczona ze go to interesuje. byla to pierwsza osoba z ktora moglam o tym porozmawiac i ktora mogla mi sluzyc napewno dobra radą (oprocz Was:) ). oczywiscie nie rozmawialismy godzinami ale i tak bardzo mi to pomoglo. gdy wyszlam z gabinetu rafal sie nie odezwal (mysle ze chcial zachowac pozory) ale gdy tylko wyszlismy z budynku odrazu zaczely sie pytania. przez cala droge powrotna opowiadalam mu wszystko. nawet sie nie odzywal... tylko sluchal. na pozegnanie mocno mnie przytulil i powiedzial "no to bedziemy miec dzidziusia" moze nie powiedzial tego z nie wiadomo jakim entuzjazmem i radoscia ale nie byl tez smutny. mysle ze potrzebujemy jeszcze troche czasu aby w pelni cieszyc sie naszym dzieckiem. chociaz widzialam w jego oczach cos fajnego... cos czego ja nie mam. i zazdroszcze mu tego... |
|
Komentarzy:
13
|
|
25 sierpień 2007
coraz lepiej 2
|
| no to dzieki Wam juz wiem jak to jest z tymi tygodniami... liczy sie je od ostatniej miesiaczki. wielkie dzieki:) tzn ze jestem w 7mym tygodniu czyli moge juz isc do ginekologa. pojade z rafalem w poniedzialek. obiecuje to sobie i Wam. tyle Wam zawdzieczam. to Wy przekonaliscie mnie to kilku bardzo waznych spraw. a kiedy ginekolog potwierdzi ze jestem w ciazy(szczerze mowiac to ja i tak jestem do tego przekonana) odwiedze babcie i wszystko jej powiem... a potem mamie...uffff. strasznie sie boje jej reakcji. ale dam rade. a gdy pojde do szkoly powiadomie o moim stanie dyrekcje. i to rowniez za porada jednej z "czytelniczek" mojego bloga. co ja bym bez Was zrobila:) ale mam wszystko zaplanowane:P zdalam sobie sprawe ze juz nie chodze ciagle smutna i przygnebiona. coraz czesciej sie usmiecham. to rowniez dzieki rafalowi. powiedzial mi zebym sie tak nie smucila bo nie jestem smiertelnie chora a wrecz przeciwnie... nosze w sobie nowe zycie. zaskoczylo mnie to.. przeciez dla mnie wiadomosc o ciazy byla czyms najgorszym a on chce zebym sie z tego cieszyla?? teraz jak minelo troche czasu... w sumie to zaledwie kilka dni(!!!) powoli przyznaje mu racje. |
|
Komentarzy:
4
|
|
24 sierpień 2007
coraz lepiej
|
| ja sama juz nie wiem. to jak sie liczy te tygodnie?? od dnia zaplodnienia czy od ostatniej miesiaczki?? zawsze jak zadam jakies pytanie dostaje dwie zbieżne odpowiedzi:( czy mogl mi by ktos udzielic odpowiedzi na to pytanie?? ale prosze o pewna odpowiedz. jesli oczywiscie mozecie. ale chyba najpewniej bedzie jak sie podpytam cioci bo ona niedawno urodzila i moze bym zeszla jakos na ten temat zeby sie nie zorientowala. jade do niej w niedziele to sie dowiem. to chyba bedzie najpewniejsze rozwiazanie. i przy okazji moze uda mi sie podpytac jak to jest z tym ginekologiem. czy osoba niepelnoletnia musi isc z rodzicem. szczerze mowiac chcialabym zeby to sie liczylo od dnia ostatniej miesiaczki bo bylabym juz w 7mym miesiacu i moglabym juz pojsc do tego ginekologa...szczerze mowiac to sie nie moge doczekac... sama nie wiem dlaczego. mysle ze ja powoli przestaje sie przejmowac tymi wszystkimi problemami i zaczynam dostrzegac piekno tego stanu w ktorym jestem:) 2 dni temu bylam z rafalem na plazy. weszlismy do wody i gdy stalismy tak po ramiona w wodzie on zlapal mnie za brzuch i sie usmiechna...patrzyl na mnie takim wzrokiem... myslalam ze sie rozplyne. stalismy tak chwile. czulam sie troche dziwnie ale w pozytywnym tego slowa znaczeniu. zdalam sobie wtedy sprawe ze juz nie laczy nas "tylko" to że ze soba chodzimy. laczy nas cos o wiele bardziej cennego...NASZE dziecko. w ten sam dzien rozmawialismy o mojej ciazy. uzgodnilismy ze jak juz moi rodzice beda o tym wiedziec to on wtedy powie swoim. chcialabym to wszystko miec juz za soba. cieszyc sie ciaza i tym ze mam tak wspanialego chlopaka... |
|
Komentarzy:
21
|
|
21 sierpień 2007
bijac sie z myslami
|
| wielkie dzieki minimonia za wyjasnienie mi jak to sie liczy te tygodnie... teraz rozumiem dlaczego niektorzy mowili ze to nie mozliwe zebym wiedziala ze jestem w ciazy w 3cim tygodniu. (dla tych ktorzy nie wiedza o co mi chodzi: ja liczylam tygodnie od zaplodnienia czyli bylo ich 3 a teraz juz 4 a liczy sie je od ostatniej miesiaczki czyli jak zalozylam bloga bylam nie w 3cim ale 5tym tygodniu ciazy a teraz jestem w 6tym tygodniu... jeszcze dwa dni a bede w 7mym!!!) kurcze... 7my tydzien... tzn. ze juz moge isc do ginekologa. musze wziasc rafala za fraki i niech idzie ze mna. sama za bardzo sie boje a we dwojke zawsze razniej. poza tym to wkoncu jest tez jego dziecko... wybiore sie jeszcze w tym tygodniu. moze w czwartek. gdy ginekolog potwierdzi ze jestem w ciazy i bede miala pewnosc na 100% to powiem o tym babci. duzo myslalam o tym przez ostatnie dni. i jestem juz co do tego pewna ze musze to zrobic!!! jak juz pisalam wczesniej z babcia mam lepszy kontakt niz z rodzicami a poza tym babcia jest mniej wybuchowa i bardziej tolerancyjna... bynajmniej tak mi sie wydaje. nie wiem jak ona na to zareaguje ale mysle ze bedzie mnie wspierac. kiedy ona bedzie o tym wiedziec i w jakims stopniu to zaakceptuje bedzie mi o wiele razniej:) wtedy powiem o tym mamie. oczywiscie razem z babcia... mysle ze to dobre rozwiazanie. napewno lepsze niz mialabym powiedziec jej o tym sama... szczerze mowiac to nie myslalam ze sie na to zdecyduje!!! ale mysle ze to dobry pomysl. w sumie to dzieki waszym radom doszlam do takiego rozwiazania jakie wam przedstawilam. mam nadzieje ze wszystko pojdzie po mojej mysli... |
|
Komentarzy:
5
|
|
16 sierpień 2007
o wszystkim...
|
| bardzo sie zdziwilam a jednoczesnie rozczarowalam... pewna osoba "oskarzyla" mnie o to, ze jest niemozliwym abym wiedziala ze jestem w ciazy bo w 3-cim tygodniu to jest niemozliwe. otoz jest to mozliwe bo na moim tescie wyraznie pisalo ze test wykryje ciaze po 14 dniach od zaplodnienia. no i po co mialabym klamac?? po co mialabym zakladac tego bloga jesli bym nie byla w ciazy??? szczerze mowiac tego nie rozumiem. moze istnieja takie blogi ale moj do takich nie nalezy... a teraz z drugiej beczki... spotkalam sie tez z opiniami ze mozliwym jest ze nie jestem w ciazy bo test nie daje 100% pewnosci. to pewnie sluszna uwaga no ale jeszcze dochodzi brak miesiaczki... to troche za duzy zbieg okolicznosci. kurcze... niektorzy pisza ze do ginekologa moge isc sama a niektorzy ze musze byc z rodzicem. ehhh... juz sama nie wiem:( chcialabym pojsc do lekarza zeby miec juz taka 10000% pewnosc... zeby nie bylo ani cienia watpliwosci. a po drugie wiem ze powinnam pojsc ze wzgledu na zdrowie dziecka i byc moze rowniez moje... wkoncu moja ciaza nie jest taka przecietna. mam dopiero 16 lat... ***dziekuje za Wasze komentarze a w sumie za Wasze rady i slowa otuchy*** |
|
Komentarzy:
14
|
|
15 sierpień 2007
to dzieki wam
|
| bardzo sie ciesze ze zalozylam tego bloga!!! dzieki waszym komentarzom wiem ze musze isc do lekarza, ginekologa... bo do tej pory myslalam ze poradze sobie sama. teraz widze ze bylo to z mojej strony bardzo egoistyczne i niemadre bo tu chodzi o zdrowie a moze nawet zycie dziecka. wczesniej nawet nie zdawalam sobie z tego sprawy. ale czy moge sama isc do ginekologa??? czy moze obecnosc rodzica jest niezbedna... jak tak to mam problem. |
|
Komentarzy:
13
|
|
14 sierpień 2007
za duzo tych problemow
|
na samym poczatku chce podziekowac wszystkim ktorzy dodaja mi otuchy i udzielaja cennych rad. wszyscy twierdzicie ze powinnam powiedziec rodzicom o ciazy. oczywiscie sie z tym zgadzam ale ja nie mam odwagi!!! dzisiaj nawet chcialam juz powiedziec o tym mamie ale jak tylko powiedzialam "mamo..." zrezygnowalam. wiem ze zachowuje sie jak tchorz ale moi rodzice sa naprawde bardzo surowi. nie pozwalaja mi na wszystko co mi sie podoba, nie sa zdolni do kompromisow ich zdanie jest najwazniejsze i tyle, nie moge z nimi pogadac jak z przyjaciolmi... czesto zazdroszcze moim kolezankom ich kontaktu z rodzicami... no ale coz. wiem ze mnie kochaja ale w zaden sposob tego nie okazuja!!! dlatego tak bardzo boje sie im powiedziec o ciazy. to by byla masakra!!! ja nie jestem "trudnym" dzieckiem. bardzo dobrze sie ucze, nigdy nie przeciwstawiam sie rodzicom (bo wiem jakie bylyby tego konsekwencje), nigdy nie wywinelam im zadnego numeru... tymbardziej wiadomosc o ciazy bylaby dla nich szokiem!!! ktos tez napisal zebym powiedziala im o tym razem z rafalem. boze... oni by go zabili!!! najlepiej by bylo gdyby po otrzymaniu ode mnie tej wiadomosci nie widzieli go conajmniej przez miesiac!!! bardzo dziekuje SUNNYROSE za rade, aby zglosic to ze jestem w ciazy do dyrekcji juz na poczatku, zeby potem nie bylo niespodzianek. to bardzo dobry pomysl ale niestety w moim przypadku nie... w tej szkole pracuje moja ciocia i gdyby sie o tym dowiedziala napewno powiedzialaby moim rodzicom i reszcie mojej rodziny, a ja chce utrzymac to w sekrecie jak najdluzej... obawiam sie reakcji mojej rodziny... nie ukrywam ze bedzie mi wstyd. najbardziej mi szkoda tego, ze zawiode moich dziadkow, bo z nimi mam lepszy kontakt niz z rodzicami. to oni podtrzymywali mnie na duchu w trudnych chwilach i to znimi moge porozmawiac o wszystkim... modle sie o to, by ciaza tego nie zmienila... |
|
Komentarzy:
5
|
|
13 sierpień 2007
myslac o jutrze
|
| wakacje powoli sie koncza. jestem tym faktem skolowana. i nie jak inni dlatego ze bede musiala wstawac rano, uczyc sie po nocach... ide teraz do I klasy liceum. jest to liceum o dosc wysokim poziomie. nie toleruje sie w nim dekoltow, odlaniania nog, brzucha, plecow...taka "stara szkola". a tu nagle pojawi sie ciezarna pierwszo-klasistka!!! nawet sobie nie wyobrazam jak bede tam traktowana. te mowiace za siebie spojrzenia nauczycieli, uczniow. oczywiscie brzuch bedzie widoczny dopiero gdzies w listopadzie/grudniu. przy odrobinie szczescia moze uda mi sie go jeszcze wtedy zamaskowac. wkoncu bedzie zima.. swetry itp. no ale on bedzie coraz wiekszy i wkoncu zamaskowanie go stanie sie niemozliwe. co wtedy?? czy dyrektor ma mnie prawo wyrzucic za to ze szkoly??? zreszta to nie jedyny problem. jak urodze dziecko bede musiala sie nim zajmowac. co z nauka??? to jest naprawde dobre liceum i trzeba poswiecic duzo czasu na nauke. a szczytem moich marzen nie jest jezdzenie na dwojach czy trojach. a co do chodzenia do szkoly to moi rodzice beda "musieli" zatrudnic nianie. w sumie to to moje dziecko stanie sie ich kolejnym dzieckiem!!! juz nawet nie bede pisala o spelnieniu mojego marzenia o studiach... |
|
Komentarzy:
7
|
|
12 sierpień 2007
musze stawic temu czolo
|
| teraz juz wiem. urodze to dziecko i wychowam. bez zadnych klamstw!!! nie mam odwagi powiedziec o tym rodzicom. chyba beda musieli sie sami domyslec.narazie jeszcze nie mam brzucha wiec sie nie obawiam, ale przeciez za kilka miesiecy brzuch urosnie mi jak balon i watpie zeby udalo mi sie to zamaskowac. ale jestem silna i razem z rafalem stawimy temu czolo!!! * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * opowiedzialam wam juz moja trzytygodniową historie wiec teraz przechodze do pisania dzienniczka. SERDECZNIE DZIEKUJE JUSTYNIE I MARTUNI ZA SLOWA OTUCHY... naprawde duzo to dla mnie znaczy. nawet bardzo duzo. dziekuje!!! |
|
Komentarzy:
5
|
|
12 sierpień 2007
szukajac "odpowiedniego" wyjscia 2
|
| jeszcze kilka dni wstecz myslalam o aborcji. zaczelam nawet szperac w internecie i szukalam roznych materialow na ten temat zeby wiedziec co i jak. znalazlam wtedy pewnien filmik na www.smog.pl. byl to filmik o aborcji... pokazane byly szczatki dzieci po tym "zabiegu". widzialam te male raczki, nozki....zalalam sie lzami. nie moglam powtrzymac placzu. co ja chcialam zrobic??? chcialam zabic swoje dziecko!!! mysle ze to nie byl przypadek ze znalaam ten filmik. i dziekuje za to bogu, bo gdybym to zrobila.... nie wybaczylabym sobie tego. nigdy!!! |
|
Komentarzy:
1
|
|
12 sierpień 2007
szukajac "odpowiedniego" wyjscia
|
| teraz jestem w 3cim tygodniu ciazy. "formalnie" wiem o tym od tygodnia ale juz na nastepny dzien po nocy z rafalem przeczywalam to!!! prawie bylam pewna. oprocz rafala nikt o tym nie wie... nie wiem jak mam to powiedziec rodzicom. jestem tak zdesperowana ze wymyslilam nawet historyjke gwaltu!!! ale oprocz jednego plusa(czyli reakcji rodzicow) znalazlaw tysiace minusow. Czyli: 1. przez cale zycie musialabym wszystkich oklamywac. 2. jak poczulo by sie moje dziecko gdyby z kads tam "dowiedzialo sie" ze jest dzieckiem z gwaltu 3. jak poczulby sie rafal!!! 4. moja rodzina cierpialaby myslac ze zostalam zgwalcona 5. a co by bylo gdyby rodzice zmuszali mnie zeby zlozyc zeznania na policje... musialabym skladac falszywe zeznania!!! 6. pod kazdym wzgledem byloby to poprostu WREDNE I NIEMORALNE!!!! czulabym sie jak ostatnia szuja :/ szybko odrzucilam ten wariant!!! po glowie za to chodzila mi inna mysl... aborcja. |
|
Komentarzy:
0
|
|
12 sierpień 2007
gdy juz bylo pewne...
|
| gdy test okazal sie byc pozytywny doznalam szoku... tylko stalam i patrzylam sie na niego . wyszlam z lazienki i popatrzylam na rafala... nie musialam nic juz mowic... wiedzial. mimo iz probowal zachowac zimna krew widzialam w jego oczach panike. usiadl na lozku i tak siedzial a ja stalam nad nim. zadno z nas sie nie odezwalo. bylam przerazona!!! nawet nie tym ze spadnie na mnie tak wielki obowiazek jak opieka nad dzieckiem, nie tym ze nie bedzie w moim zyciu miejsca na imprezy i beztroskie zycie, nie tym ze moje plany na przyszlosc legly w gruzach... lecz tym ze wbije noz w plecy moim rodzicom. PRZECIEZ ONI MNIE ZABIJA!!! nie wyobrazam sobie nawet jak mam im to powiedziec.... usiadlam obok rafala i zapytalam: "czy ty mnie zostawisz?". popatrzyl na mnie z takim zdziwieniem... odczulam ulge. przytulil mnie a ja jego. po tym wiedzialam ze nie zostane sama z tym "problemem" tylko przejdziemy przez to razem. |
|
Komentarzy:
1
|
|
12 sierpień 2007
pare rzeczy o mnie
|
| jak juz wiecie mam 16 lat i nazywam sie monika. lubie to, co tysiace nastolatkow: imprezy, muzyke, spotkania ze znajomymi. rowniez jak tysiace nastolatek mam chlopaka. ma na imie rafal i jest cudowny. ma 19 lat i jest ojcem mojego dziecka.... zrobilismy to tylko raz... sa wakacje i jego rodzice wyjechali na tydzien do czech a on zostal i mial wolna chate przez tydzien!!!zaprosil mnie do siebie a dalej sami wiecie...sama nie wiem dlaczego to zrobilam.chyba dlatego ze on jest starszy i przyznam ze odczuwalam lekka presje tego ze on jest bardziej doswiadczony. poprostu chyba chcialam mu pokazac ze mimo mojego wieku tez wiem co i jak. zalosne prawda :/ teraz tez o tym wiem. jestem w 3cim tygodniu ciazy. kochalismy sie bez zabezpieczenia bo zadne z nas nie przygotowalo sie do tego...poprostu nie myslelismy ze do tego dojdzie. a gdy juz doszlo namietnosc wziela gore. jakies 2 tygodnie po tym "epizodzie" wyslalam rafala po test ciazowy bo sama balam i wstydzilam sie isc. zrobilam go i zamarlam... |
|
Komentarzy:
1
|
|
12 sierpień 2007
geneza-czyli dlaczego zalozylam bloga
|
| hej. zakladajac tego bloga kierowalam sie... no wlasnie czym. myslalam nad tym chwile i znalazlam odpowiedz!!! piszac notki, moge wyrzucic z siebie rzeczy o ktorych inni nie wiedza... nie wiedza bo sa to rzeczy ktorych sie wstydze, i boje sie o nich komukolwiek powiedziec. wlasciwie chodzi mi to o jedna rzecz... jestem 16latka... 16latka ktora jest w ciazy... |
|
Komentarzy:
7
|